Wbrew
sugestiom co niektórych mieszkańców,
proces restrukturyzacji bystrzyckiego
szpitala przebiega zgodnie ze ścieżką
określoną przez burmistrza, a
zaakceptowaną przez radnych miejskich.
Nie jest prawdą, że włodarz gminy
przekroczył swoje kompetencje wskutek
niepodjęcia stosownej uchwały przez radę
miejską.
- Wszystko odbywa się tak, jak tego
wymagają przepisy - zapewnia burmistrz
Renata Surma. - Zmierzamy do sprzedaży
szpitala. W ogłoszeniu prasowym, które w
związku z tym się ukazało, znajduje się
zapis, że po wyłonieniu oferenta, do 21
dni rada podejmie odpowiednią uchwałę i
dopiero wtedy będzie możliwość prawna
podpisania umowy z tym podmiotem, który
przetarg wygra. Po prostu w uchwale musi
zostać wskazany konkretny podmiot.
Inaczej nadzór wojewody mógłby ją
uchylić.
16 maja br. mija termin napływu ofert,
19 maja nastąpi ich komisyjne otwarcie,
zaś 21 maja - rozstrzygnięcie. Nie jest
wykluczone, że majac informację o tym,
co aktualnie sobą prezentuje bystrzycki
szpital, w pierwszym przetargu nie
wyłoni się kontrahenta. Podobnie stać
sie może w drugim podejściu. Kto wie,
czy dopiero negocjacje nie przyniosą
oczekiwanego rozstrzygnięcia?
Foto: dado |