|
 |
|
Wizja w terenie - przy "tamie" w
Młotach przedstawiciel
Kogeneracji (pierwszy z prawej)
wraz z innymi uczestnikami
seminarium |
Konkretnych planów względem rozpoczętej
przeszło 30 lat temu elektrowni
szczytowo-pompowej w Młotach nie ma, ale
też nikt jej dziś już nie skreśla.
Pokazało to seminarium na ten temat,
które 2 bm. odbyło się w Bystrzycy.
W bystrzyckim ratuszu spotkało się kilkanaście osób,
m.in. posłowie na Sejm RP Waldemar
Wiązowski i Roman Brodniak, burmistrz
miasta i gminy Renata Surma,
przedstawiciele Polskich Sieci
Energetycznych Operator S.A. z
Konstancina-Jeziornej oraz Kogeneracji
Wrocław, by rozmawiać o przyszłości
elektrowni szczytowo-pompowej w Młotach.
Inwestycja ta rozpoczęta została w 1979 roku, w stanie
wojennym wstrzymana, po czym
"dociągnięta" do 1990 roku. Od 20 lat
nic wokół niej się nie dzieje,
aczkolwiek co jakiś czas organizowane są
spotkania w tej sprawie z jednym i tym
samym pytaniem: Co dalej z Młotami? Ono
również postawione zostało na
zeszłotygodniowym seminarium,
poprzedzonym wizją w terenie. Jaki jest
tego efekt?
Dla sołtys wsi Agnieszki Skiminy, która brała w nim
udział jako przedstawicielka lokalnej
społeczności nie ma żadnych postanowień,
ale - jak zaznacza - jest lepiej niż w
2003 r.
Poseł Waldemar Wiązowski twierdzi, że
cel seminarium został osiągnięty. Jak
mówi - postanowiono, że koło tej sprawy
należy chodzić, bo jest dla niej szansa,
aczkolwiek trzeba obserwować rynek
energii i popyt na nią. Była też
dyskusja nad ewentualnym finansowaniem
takiego przedsięwzięcia.
Elektrownia szczytowo-pompowa to dziś
m.in. tama, sztolnia oraz trzy
zabezpieczone tunele derywacyjne o
łącznej długości ponad 800 metrów, przy
czym docelowo każdy miałby taką długość.
Zadaniem, które właściciel realizuje
cyklicznie, jest odpompowywanie wody.
Ewentualne wznowienie inwestycji
wiązałoby się z wysiedleniem co najmniej
kilku rodzin, aczkolwiek na to - jak
mówi R. Surma - bystrzycka gmina jest
przygotowana i jest w stanie zapewnić
mieszkania w budynku, w którego remoncie
pomogłaby Kogeneracja. Twierdzi również,
iż z Kogeneracji wpłynął wniosek z
prośbą, aby w nowo projektowanym planie
zagospodarowania przestrzennego
pozostała ta inwestycja.
Mieszkańcy Młotów od wielu lat żyją w niepewności,
wielu z nich przestało wierzyć, że
elektrownia kiedykolwiek ruszy,
remontują swoje domy czy mieszkania,
które zaczynają się rozsypywać, bo przez
lata nic w nich nie robili. - Zakazu na
piśmie nikt nie dostał, ale dla dobra
tej inwestycji rządowej tak zostało
powiedziane - mówi A. Skimina. Obiekty
przyszłej elektrowni też zostały
zasiedlone; w sztolniach zagnieździły
się nietoperze, co z kolei powoduje, że
obszar ten kwalifikuje do objęcia go
rygorem "Natury 2000".
Tekst i foto: mm |