|
|
| |
| Śnieżnik |
| |
Królujący
nad całą kotliną Śnieżnik (1425 m) jest najwyższą górą
polskich Sudetów na wschód od Karkonoszy. Wschód słońca
oglądany z trawiastej kopuły nie ma sobie równych. Przy
dobrej widoczności wzrok sięga po Karkonosze, morawskie
Beskidy czy Ślężę, w pogodne noce widać podobno światła
Wrocławia i Pragi. Po stronie czeskiej na pierwszym
planie rysuje się ramię Śnieżnika (1321 m), łączące się
przez Nowojesenicke sedlo (817 m) z Jesenikami i z
Pradziadem (1492 m). Pokrywa śnieżna utrzymuje się tutaj
przez 243 dni w roku, stąd etymologia nazwy jest
oczywista. Pierwsze opady zdarzają się już 18 sierpnia,
a ostatnie w końcu czerwca. Obłą trawiastą kopułę
obejmuje rezerwat o pow. 181 ha, chroniący roślinność
borealną i skarlałe świerki. Halę, służącą dawnej jako
pastwisko dla szwajcarskich krów, porastają nie tyle
ubogie murawy alpejskie, co właśnie trawy
charakterystyczne dla podbiegunowej tundry. W północnej
części zalega wielki płat kosówki wprowadzonej tu
sztucznie w XIX w. Na odchodzących od szczytu grzbietach
pasą się kozice.
W
najwyższym punkcie Śnieżnika Kłodzkie Towarzystwo
Górskie wybudowało w latach 1895-99 kamienną wieżę
widokową. Miała 6 kondygnacji i 33,5 m wysokości. Z
zabudowanej galeryjki na wierzchołku widać było to,
czego teraz z obłej kopuły nie można zobaczyć: stoki
Śnieżnika i wnętrza pobliskich dolin. Na parterze
działało awaryjne schronisko. Wieża powstała z funduszy
miejscowych miłośników gór i energii zapaleńców, pechowo
jednak nadano jej imię kanclerza Wilhelma. To
prawdopodobnie stało się główną przyczyną zagłady
pożytecznej konstrukcji. W 1974 r. wysadzono ją w
powietrze pod pretekstem złego stanu technicznego.
Podobna wieża na Wielkiej Sowie stoi jakoś i funkcjonuje
do dziś. Odbudowa wieży na Śnieżniku będzie kosztowała
wiele milionów. Zaczęto już zbierać fundusze... Na samym
szczycie Śnieżnika obok ruin wieży Wilhelma stoi sobie w
szczerym polu bramka z dwóch tyczek, ale nie po to, by
pograć z tej okazji w nogę; jest to proste urządzenie do
przekraczania granicy państwowej. W soboty i niedziele
można tędy przejść do Czech. Wymagany jest paszport lub
dowód z zameldowaniem czasowym w okolicy. Zejście
szlakiem żółtym (czeskim) do Starego Mésta zajmuje 2 1/2
godz., powrót o 1 godz. więcej (bo do góry).
Często
na szczycie nie ma żadnego strażnika granic i wtedy
Śnieżnik staje się górą prawdziwie anarchistyczną -
Czesi spacerują po stronie polskiej, odpoczywają w
schronisku "Pod Śnieżnikiem", Polacy idą zobaczyć
kamiennego słonika, symbol Śnieżnika po stronie
sąsiadów, albo schodzą na piwo do Starego Mesta lub
Horni Moravy, Niemcy zaś z rozrzewnieniem podziwiają
panoramy sudeckie po obu stronach granicy. Z
nieodległego Jodłowa granicę można przechodzić cały
tydzień.
|
| |
|
|
|
Kliknij na
zdjęcie, aby powiększyć |
| |
| |
| |
|
Źródło: Krzysztof
R. Mazurski "Ziemia Kłodzka - część południowa",
foto: Szczepan |
|
|
|
|