| |
Od pięciu lat stoi bez śladów jakiegokolwiek życia. Nowy
właściciel, który zapowiadał przywrócenie go do świetności, nie
dotrzymał słowa. Niszczeje także to, co za niego zostało tu
zrobione. Czy okazały obiekt uda się zachować dla potomnych?
Niektóre źródła podają, że pod względem kubatury pozostawał
czwartym-piątym pałacem w Polsce. Powstał w połowie XVI wieku i
z biegiem lat był stopniowo rozbudowywany. Zmieniało się także
jego otoczenie. W tych pracach m.in. zaznaczył się obecnością
znany fortyfikator Jacobo Carowe. Zachwycano się kształtem
obiektu, architekturą, znakomitym położeniem - bo w samym sercu
Ziemi Kłodzkiej. Wydawało się, że czekają go świetlane lata...
Gorzanowski pałac (niektórzy mylą go z zamkiem) rzeczywiście
robi wrażenie. Ale z racji swojej ruiny. Sprzedany przez władze
gminne obywatelce innego państwa, zamiast zapowiadanego powrotu
do świetności, z dnia na dzień odchodzi w przeszłość. Wiatr,
deszcz i słońce stopniowo nadwerężają kolejne konstrukcje i w
ten oto sposób walą się piękne zdobione salony, komnaty, tarasy.
Nie wytrzymują upływu czasu budynki gospodarcze, obiekty
towarzyszące. W ponoć najładniejszym kiedyś parku przypałacowym
stoją np. resztki rotundy, niewiele lepiej prezentuje się
kaplica.
Niestety, temu stanowi sprzyja chore polskie prawo, które w
przypadku zabytków chroni interes właściciela a nie narodu, jego
dziedzictwa. W ten sposób obiekt, który przez stulecia był
chlubą regionu, teraz pozostaje jego przyczynkiem do wstydu.
Niemniej polecamy wędrowcom i zmotoryzowanym dotarcie do tego
miejsca, by zdążyć jeszcze z utrwaleniem dla siebie przykładu
najwybitniejszego dzieła architektury pałacowej na Dolnym
Śląsku.
Dziedziniec gorzanowskiego pałacu zajmuje około 250 m kw. Wiodły
do niego dwie bramy, z których teraz jedna jest niedostępna ze
względu na podjęte, a nieskończone, prace remontowe. Należał do
ciekawszych architektonicznie.
tekst: (bień) |
|